Wysoka konkurencja i napływ sprzedawców spoza UE — dlaczego ściganie się ceną na bol.com to prosta droga do utraty marży
26 listopada 2025Prawo, regulacje i odpowiedzialność — świadomość praw konsumenta i obowiązków sprzedawcy. Jak bez stresu wejść w holenderski e-commerce?
28 listopada 2025
Sprzedaż zagraniczna, szczególnie na rynku tak wymagającym jak holenderski, często bywa przedstawiana jako zadanie dla największych graczy. W licznych poradnikach pojawiają się ostrzeżenia: wysokie koszty transportu, problemy z logistyką, trudności obsługi klienta po polsku i holendersku, a do tego potężna konkurencja lokalnych marketplace’ów. Owszem — to wszystko istnieje. Ale wbrew pozorom nie jest to droga zamknięta dla polskich sprzedawców. Z odpowiednią organizacją i realistycznym podejściem wyzwania te mogą okazać się znacznie bardziej „oswajalne”, niż sugerują internetowe mity.
Rynek holenderski — szybki, wymagający, ale przewidywalny
Holendrzy przyzwyczaili się do zakupów online na wysokim poziomie:
• oczekują błyskawicznych dostaw,
• liczą na dobrą obsługę,
• są wrażliwi na jakość i transparentność sprzedawcy,
• lubią mieć wybór metody płatności, w tym bardzo popularnego iDEAL, co wielu sprzedawców realizuje np. przez bramki typu Mollie.
Na pierwszy rzut oka może to działać odstraszająco. Jednak ma to też plus: holenderski konsument doceni profesjonalizm, a więc jeśli polski sklep potrafi zapewnić przejrzyste zasady, punktualne dostawy i jasny kontakt — szybko zdobywa zaufanie.
Sprzedaż z Polski do Holandii i do Polonii — bariery są realne, ale możliwe do obejścia
Polscy przedsiębiorcy często obawiają się, że logistycznie to zadanie ponad siły. Owszem, przesyłki międzynarodowe są droższe, a zwroty potrafią skomplikować proces. Dodajmy do tego obsługę w dwóch językach — i lista problemów gotowa.
Ale praktyka wielu firm pokazuje, że odpowiednie przygotowanie potrafi zredukować te komplikacje do minimum.
Najczęstsze wyzwania cross-border i ich realne, praktyczne rozwiązania:
1. Koszty i czas dostawy
Transport międzynarodowy jest droższy, ale:
-
przy większej liczbie przesyłek można negocjować stawki,
-
istnieją polskie firmy kurierskie specjalizujące się w Polsce–Holandii,
-
część sprzedawców łączy zamówienia i wysyła je dwa razy w tygodniu, by obniżyć koszt jednostkowy.
2. Zwroty i reklamacje
To faktycznie trudny element, ale obecnie funkcjonują magazyny i punkty zwrotów w Niemczech czy Holandii, które obsługują polskie sklepy już od małych wolumenów. Nie trzeba więc od razu inwestować w wielką infrastrukturę.
3. Obsługa klienta po polsku i holendersku
Polonia jest liczna i wdzięczna, gdy obsługa odbywa się po polsku. W przypadku lokalnych klientów holenderskich często wystarcza:
-
prosta anglojęzyczna obsługa,
-
automatyzacja komunikatów,
-
gotowe szablony wiadomości.
Wbrew opiniom — nie trzeba od razu zatrudniać holenderskiego zespołu.
4. Integracja płatności i wygoda zakupów
Tu również istnieją proste rozwiązania:
systemy płatności takie jak Mollie eliminują barierę techniczną, oferując pełną obsługę lokalnych metod bez konieczności tworzenia czegokolwiek od zera.
Konkurencja w Holandii — ogromna, ale nie do pokonania
Holenderskie marketplace’y są silne. Lokalne sklepy mają przewagę: są bliżej klientów i oferują błyskawiczne dostawy.
Ale polscy sprzedawcy mają dwie ważne przewagi, które często są niedoceniane:
1. Unikalny asortyment
Polskie produkty są cenione zarówno przez Holendrów, jak i przez Polonię.
-
żywność,
-
kosmetyki naturalne,
-
rękodzieło,
-
artykuły budowlane,
-
odzież i obuwie —
to kategorie, w których polskie marki regularnie wygrywają jakością i ceną.
2. Stabilna i lojalna grupa klientów — polska diaspora
Polonia w Holandii sięga kilkuset tysięcy osób.
To ogromny rynek, który zna polskie produkty, szuka ich i dzieli się poleceniami.
Dla wielu sklepów to właśnie diaspora jest pierwszym i najłatwiejszym segmentem wejściowym.
Czy wejście na rynek holenderski naprawdę jest takie trudne?
Nie jest łatwe — to fakt.
Ale nie jest też tak trudne, jak by się mogło wydawać.
Wiele polskich firm, także małych i średnich, z sukcesem prowadzi handel cross-border. Zaczyna powoli, testuje rozwiązania, optymalizuje procesy. Wbrew pozorom nie trzeba wielkich inwestycji, by zacząć:
-
można zacząć od wysyłki z Polski i dopiero po czasie przenieść część towaru bliżej klientów,
-
obsługę klienta da się prowadzić od A do Z z Polski,
-
logistyka i usługi kurierskie są coraz bardziej przyjazne małym sprzedawcom,
-
konkurencję da się obejść unikalną ofertą, jakością i dobrym kontaktem.
Rynek premiuje solidność, przejrzystość i terminowość — wartości, które polskie firmy potrafią zapewnić bardzo dobrze.
Optymistyczna konkluzja
Trudności są realne: logistyka, dostawy, obsługa dwujęzyczna i konkurencja to wyzwania, których nie należy ignorować. Ale jednocześnie:
z dobrym przygotowaniem można je skutecznie opanować.
Holandia to rynek wymagający, ale przewidywalny i otwarty. Dla rzetelnych polskich sprzedawców — często bardzo wdzięczny. A sprzedaż do polskiej diaspory to dla wielu firm świetny start: stabilna grupa klientów, która pomaga budować markę krok po kroku.
Wejście na rynek holenderski nie jest spacerkiem — ale nie jest też górami nie do zdobycia. Przy właściwej strategii można to zrobić skuteczniej, szybciej i z większym spokojem, niż podpowiadają poradniki pełne ostrzeżeń.
